Andrzej Leśnik artysta osobny

Twórczość Andrzeja Leśnika sprawia nie lada kłopot piszącym o niej zarówno artystom malarzom, jak profesorom i krytykom. Wszyscy, których teksty czytałem mniej lub bardziej wnikliwie pisali o procesie malowania, jakby wczuwając się w tworzącego artystę lub analizowali zewnętrzną, pikturalno-​strukturalną stronę obrazów Leśnika. Nawet Wacław Twarowski, który najbardziej szczegółowo omówił relacje między głównymi elementami kompozycji a tłem, wskazując na dynamiczne układy sił i napięć kierunkowych pozostał bezradny, kiedy próbował dotrzeć do sensu analizowanej twórczości.

XXX, olej na płótnie

XXX, olej na płótnie

Porównanie prac poznańskiego malarza do twórczości Marka Tobey’a i Victora Vasarely’ego również okazało się nietrafne. Niektórzy, jak autor artykułu „Zygzaki i kółeczka”, próbowali żartować, iż obrazy Leśnika są malowidłami projektanta tkanin, ale po zastanowieniu się zwątpili w swoje słowa, ponieważ malarz na ogół nie tworzy pięknych, estetycznych przedmiotów. Nazwisko autora wymienionego artykułu pomijam, bo jest to wypadek przy pracy zdolnego krytyka i malarza.

Powyższe uwagi wskazują na trudności przed jakimi stają piszący o sztuce Leśnika.
Artysta nie jest również, jak się niektórym wydaje, autorem jednego obrazu. Dobitnie świadczyły o tym trzy wystawy w 2005 roku, podsumowujące dotychczasowy dorobek poznańskiego malarza. Pierwsza ekspozycja „M jak malarstwo” (Muzeum Staszica w Pile) zawierała obrazy tylko z literami. Druga „Zapis – między gestem a znakiem” (Galeria Miejska w Mosinie) grupowała najistotniejsze oleje malarza powstałe w latach 19872003 i uświadamiała odbiorcom, że jest to bardzo interesujący artysta, którego twórczość ewoluowała od malarstwa gestu, spontanicznie kładzionych, nawarstwianych na płótnie śladów pędzla, poprzez „wpisywanie” w emocjonalną warstwę elementów uporządkowanych (cyfr, liter lub ich fragmentów wybijających się z tła) aż po skomplikowane związki między elementami wykoncypowanymi a energetyczną materią powstałą z gestu. „ Malarstwo to – pisał Jan Tarasin – nie mówi o faktach, nie stwarza statycznych obiektów ani statycznych kanonów. Mówi o procesach i samo jest w ciągłym ruchu, przemianie i rozwoju”. Trzecia wystawa to „Mamantra” (Galeria „Profil” w Poznaniu) składająca się z dwunastu obrazów (dyptyki), opartych na jednym założeniu, prowadzącym do wielu ciekawych efektów wizualnych.

Z cyklu Mamantra, olej na płótnie

Z cyklu Mamantra, olej na płótnie

Czy w ogóle możliwe jest usensowienie twórczości Leśnika, której znaczenie leży, chciałoby się powiedzieć, poza znaczeniem? Na pewno nie uobecnia się ono w obrazach w sposób jasny i definitywny. Problem w tym, że artysta nie odtwarza w swoich olejach – do czego jesteśmy przyzwyczajeni – jakiejś realności wobec dzieła zewnętrznej (liter i liczb nie traktuje jako znaki, ale jako formy) ani nawet, jak wielu, nie poddaje jej artystycznej transformacji. Czyżby więc mówiąc o kompozycjach malarza trzeba, jak zdecydowana większość, poprzestać tylko przy zasadach konstrukcyjnych płócien i ich walorach czysto plastycznych?

Interesujący, jak sądzę, trop interpretacyjny podsunęło mi skojarzenie świata przedstawionego jednego z obrazów artysty z japońskim ogrodem. Otóż nieregularny układ elementów wybijających się z tła potraktowałem jak kamienie usytuowane wśród pustych przestrzeni (ślady pędzla to wzory na piasku). Stąd blisko do japońskiej estetyki i najważniejszych jej pojęć, które wykazują zgodność z buddyzmem zen. Natomiast „zen – jak czytamy w Wikipedii — jest sztuką kontemplacji Pustki. W ogrodach zen najważniejsze są przestrzenie między kamieniami, w medytacji nieprzytrzymywanie żadnej myśli. Ta Pustka potrafi być czasem bardzo żywa, czasem podniosła, jednak przenika ona całe zen. Według zen przenika cały wszechświat”. Najkrócej mówiąc „pustość’ oznacza nietrwałą i zmienną naturę wszystkich zjawisk; brak cech, brak własnej natury.

Gdyby odnieść do sztuki Leśnika takie pojęcia z estetyki japońskiej jak: nieregularność, czyli odrzucenie regularności i perfekcji; prostota; sugestia i nietrwałość to okazałoby się, że prawdopodobnie są one bardzo bliskie samemu artyście, a na pewno jego pracom.

Sztuka Zachodu wymaga od nas raczej podziwu niż uczestnictwa, co zauważył Donald Keene w „Estetyce japońskiej” a sztuka Wschodu i Leśnika odwrotnie – współuczestnictwa odbiorcy i kontemplacji.

Myślę, że niektóre prace malarza można potraktować jako modelowe odpowiedniki jakiejś sfery zjawisk rzeczywistości. Należy do niej np. obraz z okładki katalogu do wystawy EKOARTu z 2003 roku, na którym litera „O” znajduje się na tle regularnie ukazanych fal morskich oraz prace Mamantra 1 i 7, umieszczone w katalogu „Drzewo – oś świata”. W pierwszym przypadku mamy ewidentne odniesienie do natury, a konkretnie do wody, przy czym centralnie usytuowane „O” bardziej niż z literą alfabetu kojarzy się z Enso, symbolem zen, co oczywiście kieruje nas w stronę tej filozofii i medytacji. W drugim przypadku obrazy interpretujemy jako wykadrowany fragment lasu z rzędami drzew. Tutaj warto zacytować fragment wypowiedzi Ryszarda K. Przybylskiego, że to „kultura wprowadza ład, porządkuje rzeczywistość, zadomawia ją zgodnie z naszymi potrzebami. Rytm natury okazuje się wytworem kultury”. Tak właśnie jest w twórczości Leśnika.

Na zakończenie warto jeszcze przywołać kategorię estetyczną mono-​no-​aware, która z grubsza odpowiada europejskiemu patosowi rzeczy. Chodzi o to, że w obliczu piękna przyrody lub jego ucieleśnienia w sztuce człowiek szczególnie ostro uświadamia sobie nietrwałość i przemijalność rzeczy (mujōkan). Uważam, że obrazy poznańskiego malarza mogą wprowadzać widza w taki stan kontemplacji, w którym – jak pisze Krystyna Wilkoszewska we Wprowadzeniu do „Estetyki japońskiej” – „przeszłość (wspomnienia) ulega uteraźniejszeniu. Wówczas w psychice następuje «zerwanie więzi z cyklicznym biegiem czasu, z porami roku i towarzyszącymi porom obrzędami» i przedmiotem kontemplacji staje się «nietrwałość» sama w sobie, jako istotna jakość bytu”.

Andrzej Leśnik – malarz. Urodzony w 1959 roku w Głuszycy na Dolnym Śląsku. W latach 197984 studiował w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Poznaniu. Dyplom z malarstwa obronił w pracowni prof. Włodzimierza Dudkowiaka.
Obecnie jest profesorem w ASP w Poznaniu na Wydziale Edukacji Artystycznej. Prowadzi pracownię malarstwa. Wystawia od 1981 roku. Zorganizował ponad dwadzieścia wystaw indywidualnych i wziął udział w ok. 30 ekspozycjach zbiorowych, m. in. w: Poznaniu, Szczecinie, Berlinie, Brukseli, Ystat i Norymberdze.