O obrazie Vladimira Bludnika

Galeria Gazety Targowej

Bludnik

Sen sierżanta III, olej, płótno, 170 x 150 cm, 2002

Dziś w Galerii GT olejny obraz Włodzimierza Bludnika, białoruskiego artysty mieszkającego i tworzącego w Polsce. Ten dyplomowany grafik malował „dla siebie” już na studiach. W swojej twórczości ukazuje przetworzony świat, w którym wzrastał, a więc najczęściej zwyczajnych ludzi w wiejskiej scenerii – we wnętrzu, w otoczeniu zagrody, pola, na drodze.

Przyglądając się jego olejom dostrzegamy, że często – podobnie jak czynił to Sandro Botticelli, z którym Bludnik ma wiele wspólnego (zniekształcone proporcje, czysty koloryt, linearyzm) – adaptuje cudze odkrycia w dążeniu do ukazania własnej, oryginalnej wizji.

Mnie interesuje nie tylko to, co jego prace przedstawiają, ale przede wszystkim co komunikują. W związku z tym zastanawiałem się czy omówić jedną z najbardziej zagadkowych i złożonych formalnie kompozycji w twórczości artysty za jaką uważam „Babie lato” czy „Sen sierżanta III”. Wybrałem drugi z wymienionych, jawnie nawiązujący do tradycji. Zapewne ma on cechy autobiograficzne, jak wiele obrazów tego twórcy, i wpisuje się w problematykę poruszaną w innych jego pracach.

Pod względem ikonograficznym kompozycja nawiązuje do Opłakiwania Chrystusa i Powrotu syna marnotrawnego. Pierwszy motyw zaczęto malować dopiero od XI wieku, ponieważ o lamentacjach nad ciałem Zbawiciela nie ma wzmianki w Piśmie Świętym; opis opłakiwania znajduje się w apokryficznej Ewangelii Nikodema i dotyczy okresu po zdjęciu Jezusa z Krzyża, a przed złożeniem go do grobu. W kompozycjach dawnych mistrzów np. u Giotta i Botticellego żałobników jest kilku, niemniej nad głową Zbawiciela zawsze pochyla się Matka Boska a jego stopy tuli do siebie św. Maria Magdalena.

Drugi zaś motyw, bardziej znany, jest obecny w Ewangelii wg Łukasza i zainspirował wielu artystów, nie tylko plastyków. Ojciec tak mówi o swoim młodszym synu: „On (…) umarł i ożył, zginął, a odnalazł się”.

Co w obrazie Bludnika może znaczyć usytuowanie sceny z wnętrza na tle lasu? Moim zdaniem jest to oniryczna wizja-​marzenie. W takiej połu– dniowej scenerii, pod tak troskliwą opieką dwóch kochających kobiet chciałby się znaleźć człowiek po krańcowych przeżyciach, będący na granicy życia i śmierci. Mamy tutaj ukazaną miłość agape, ofiarną, pełną poświęcenia i troski o drugą osobę, inaczej niż w innych pracach cyklu, gdzie dominuje eros, miłość zmysłowa.

Zwróćmy uwagę, że w diagonalnie rozwiązanej scenie figuralnej usytuowana w centrum obrazu postać trzyma w dłoni jabłko, które znajduje się również w innych kompozycjach malarza. W symbolice chrześcijańskiej jest ono emblematem Ziemi i zaspokajania pragnień doczesnych. A u Bludnika oznacza również poszukiwanie swojej drugiej połowy, i tak jak w przypadku omawianego obrazu, jest symbolem podejmowania decyzji, wyboru, mogącego zadecydować o dalszym losie ukazanego mężczyzny.

Prawdopodobnie w innym kręgu kulturowym jabłko byłoby zastąpione owocem granatu, a koń, być może, jednorożcem. Jak można mniemać autorowi pracy chodziło o uświadomienie widzowi, co uczynił za pomocą efektownych rozstrzygnięć malarskich, że podejmowane na „ścieżce życia” decyzje powodują niekiedy dojmujące skutki oraz że życie jest „święte”, posiada dużą wartość i nie warto go marnotrawić. Stąd być może taka a nie inna sceneria przedstawienia i nawiązanie do wspomnianych wątków chrześcijańskich, mających na celu uświęcenie żywota tzw. zwykłego człowieka.

Vladimir Bludnik (rocznik 1975) – artysta malarz i grafik. Jest Białorusinem od 1992 roku mieszkającym w Polsce. W latach 19931998 – studia w Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu zakończone dyplomem z litografii w pracowni prof. L. Mianowskiego. Uprawia rysunek, malarstwo i grafikę.
Miał kilkanaście wystaw in– dywidualnych oraz wziął udział w wielu wystawach zbiorowych na Białorusi, w Polsce i w USA.
Prace artysty znajdują się w zbiorach prywatnych w Polsce, Kanadzie, USA, Niemczech, Hiszpanii Holandii i Wenezueli.